niedziela, 4 stycznia 2009

O gwiazdach, co brzegiem morza wędrowały


Niedziele zimowe są najgorsze nad morzem (w Polsce). Stosowne jest w tym miejscu uczynienie dopisku: dla mnie. Owszem, czasem spadnie śnieg. Można wtedy ulepić niedzielnego bałwana albo porzucać się rodzinnie śnieżkami. Sporadycznie tak się dzieje, bo nad Bałtykiem śnieżna zima to rzadkość. Mimo braku śniegu wykąpać się w morzu nie można (chyba że należy się do klubu morsów), posiedzieć na plaży również - czasem trudnością jest w ogóle wyjście na plażę, bo głowę chce, bez ogródek mówiąc, chętnemu na nadmorski spacerek urwać. No logiczne (co ja tu w ogóle wypisuję), zima to zima i już. Słońce, oczywiście, zachodzi nad morzem tak samo szybko jak wszędzie w Polsce. Wraz z niedzielnym, za szybkim zimowym zmrokiem pojawia się w człowieku (patrz- we mnie) nieuchronne przeczucie nadejścia poniedziałku. A ja, zgodnie z kultowym tytułem filmu, nie lubię poniedziałków.
- Wyprałam ci wczoraj koszulkę na trening i skarpetki- rzuciłam zaczepnie do męża dzisiejszego niedzielnego poranka.
- Taak...i?- przeczuł podstęp.
- I oczekuję czegoś w zamian- wypaliłam niemiłosiernie (dla niego) szybko i stanowczo.
- Czego na przykład?
- Czegoś. Nie bój się, nie każę ci jeść zakazanego owocu, nie rób takiej przerażonej miny. Ewą nie jestem.
- Uff, wobec tego do raju nie będę cię musiał zabierać.
- Do raju nie.
- A gdzie?
- Nie wiem, pomyśl. Ja zrobiłam pranie, reszta należy do ciebie. Spraw jednak, proszę nawet bardzo, żebym mogła zapomnieć o poniedziałku...i żeby jeszcze były święta.
- Odpowiada ci zabawa w kolędników?
- Może być- wrażenie na mnie zostało zrobione.
No i poszliśmy przed siebie, niosąc nakrapiane lukrem gwiazdy. Morze szumiało, ja komponowałam stroiki mrzeżynieckie, on robił zdjęcia, a ludzie się dziwowali, że hej.



Stroiki nadmorskie:



Stroiki portowe:



Powiększenie zdjęć można uzyskać kliknięciem na daną fotografię, natomiast pierniki można wykonać następująco :

Pierniki IzyO., przepis ukradziony perfidnie z kuchni Pani Mikołajowej

60 dkg mąki pszennej
6 dkg masła lub margaryny
1 szklanka cukru pudru
1 szklanka miodu (pół szklanki prawdziwego i pół sztucznego)
2 jajka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżeczki korzennej przyprawy do pierników

Mąkę, cukier, sodę, przyprawę korzenną wymieszać ze sobą. Następnie dodać masło lub margarynę, miód i jajka, wszystko połączyć i wyrobić ciasto, które następnie należy rozwałkować dość grubo ( na około 0,5 cm) i wykrawać foremkami pierniczki. Układać na blaszce dość rzadko. Jeżeli chcemy uzyskać połysk, musimy posmarować pierniczki przed włożeniem do piekarnika roztrzepanym trzepaczką lub widelcem jajkiem. Piec w piekarniku w temperaturze 180 stopni C na złoty lub brązowy kolor- jak kto lubi. Żeby pierniki były miękkie, należy umieścić je wilgotne w szczelnie zamykanej puszce. Ich wykonanie daje ogromną radość, a zapach zawsze kojarzy się z dobrem, ciepłem i miłością.




Przepis na lukier

2 białka , 25 dkg cukru podru ucierać w makutrze albo w misce przez ok. pół godziny.

I jeszcze jedno, zapomniałam! Jeśli chcecie stworzyć w pierniczku szybkę, musicie wyciąć w dużym pierniku otwór okienka (najlepiej mniejszą foremką), ułożyć ciastko z dziurką na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (to konieczność!), wsypać do środka pokruszone landrynki (nie należy mieszać kolorów landrynek) i pierniczki upiec (maksymalnie 8 minut). Po wyjęciu ostudzić nieco, podważyć i zdjąć z blaszki. Tak powstają błyszczące pierniki-witrażyki, lśniące na choince. Moje dzieci je kochają. Ja również! Pierniki Pani Mikołajowej uwielbiam tak bardzo, że pieczenie ich jest moim antidotum na smutki.

1 komentarz:

wczasy nad morzem pisze...

Bardzo ciekawe pierniki nad morzem, to jak Kopernik na wczasach nad Bałtykiem.Turysta z pomorza.