
Anioł z Certaldo. Naszkicowany przeze mnie w Toskanii, latem 2007 roku. Zaistniał na kartce papieru, gdy rozedrgana teatralną fetą w małym, włoskim miasteczku poczułam w sobie siłę czyjegoś dobra. Rozświetlony zamek pełen aniołów, kuglarzy, aktorów...śpiew, tańce na ulicy i kaskady ognia...Drodzy Czytelnicy, przeżyliście kiedyś dzięki komuś chwilę magiczną?
Na Mercantia zabrał mnie
Tomek Tryba.
Po koszmarnym, powolnym przemieszczaniu się duszną, zakorkowaną autostradą w stronę Sieny stwierdziłam, że oszalałam. Mai było niedobrze, Kacperek, rodzinny wesołek, przestał się uśmiechać, mąż zaciął usta w linijkę. Radość z przebywania w Toskanii uleciała ze mnie jak powietrze z zawodnika sumo, który wylądował właśnie poza matą. Złapałam za telefon. Wybrałam numer wpisany do książki telefonicznej „właściwie nie wiadomo, po co”.
On wiedział o mnie tylko tyle, że prowadzę internetowe zapiski o podróżowaniu z małym dzieckiem. Ja o nim tyle, że jest Polakiem i ma piękny dom niedaleko miejsca, w którym utknęliśmy. Usłyszałam w słuchawce: „Jasne, dziewczyno, przyjeżdżajcie!" Gdy dotarliśmy do Pino, właściwie wysypaliśmy się z samochodu. Zmęczeni, „podduszeni”, osłabieni. Reanimowano nas szybko. Tomek dwoił się i troił, by móc z nami pobyć, porozmawiać...goście mu właśnie odjeżdżali. Widziałam, jak ściskał dłoń płaczącej kobiety. ”Tomku, wyjeżdżamy, ale za rok na pewno wrócimy”- szeptała. Po jakimś czasie, gdy byliśmy już w pełni sił, dostaliśmy propozycję wspólnego wypadu do Certaldo. „Lubisz teatr?”- zapytał. Oczy rozbłysły mi jak dwie latarenki. Przechodził samego siebie, by móc mi uliczny teatr włoski pokazać. („To plan jest taki- to zrobię jutro, a tego, czort tam z tym, może wcale, tu podjedziemy, tam staniemy, a jak się nie da tu, to...”- itd., itp.)
Pino i Certaldo odwiedziliśmy dzięki osobie poznanej przez Internet.
Z
Joanną nie widziałyśmy się nigdy w realnym, "namacalnym" świecie. Gdy zniknęłam po kilku zapiskach, zareagowała od razu. Martwiła się, czekała. Uśmiechnęła się zaraz po moim powrocie. Jak dobrze po chwilach zwątpienia dowiedzieć się, że są tacy ludzie.
TO NIE BĘDZIE TYPOWY KONKURS, choć jedna z osób otrzyma nagrodę.
PROSZĘ WAS, NAPISZCIE W KOMENTARZACH O OSOBIE Z INTERNETU, KTÓREJ ZAWDZIĘCZACIE PIĘKNĄ CHWILĘ. Mile widziane będą krótkie historyjki i linki do stron prowadzonych przez życzliwe osoby. Niech one też zostaną nagrodzone, niech dowiedzą się o nich inni. Może to być ktoś ze społeczności „blogowej”, ale niekoniecznie. Na wpisy będę czekała do 15 września. Nagroda zostanie przyznana poprzez losowanie.