wtorek, 11 sierpnia 2009

W Alpach









Pakujemy się pospiesznie. Znaczy, ja tak się pakuję. Jakbym chciała uciec od wszystkiego i już nie wrócić. Nie da się jednak desperacką dezercją rozwiązać problemów. Wiem, że kiedyś będę musiała stawić czoła lękom czającym się na dnie mojej duszy. Nieważne. Macham ręką. Muszę naładować akumulatory w mózgu. Ugasić ogień myśli. Odpocząć. W wewnętrznej ciszy łatwiej usłyszeć głos rozsądku. Mój mąż nic nie mówi na to, że w tym roku mniej jestem przygotowana do podróży niż...zawsze bywało. Co pierwsze? Alpy, Murnau. Znalazłaś tam jakiś nocleg? Znajduję. Na 10 minut przed wyjściem z domu.

5 komentarzy:

joanna pisze...

"W takich okolicznościach przyrody" można odżyć...

Pytałaś o Ollę - dostałam informację od wspólnej znajomej, że u niej wszystko OK, teraz gdzieś wyjechała z dzieciaczkami, a jak wróci ma się odezwać :))

Pozdrawiam :)

IzaO pisze...

Teraz już wiem, że nie wolno znikać bez słowa. ;)

13ka pisze...

Oj nie wolno znikać bez słowa gdy za szybą kompa czekają z utęsknieniem na wieści przyzwyczajone i rozpuszczone słowem blogowiczki. Miło jednak jest wracać na stare śmieci ;).

Lubię wycieczki nieubrane ... ciągle we mnie drzemie obywatel spontan ... wyprawy zazdroszczę,

pozdrawiam serdecznie

Elle pisze...

Cudowne fotografie! Uwielbiam Alpy :) odkąd pobyłam trochę po ich francuskiej stronie, odkąd byłam w Masywie Mont Blanc... nie ma dla mnie piękniejszego miejsca na Ziemi :)
Pozdrawiam :)

Kroniki egipskie pisze...

Co jakiś czas zaglądam na Twojego bloga i muszę przyznać, że przyciągają mnie pierwsze zdjęcia z tego posta. Sama nie wiem, czy to tęsknota za górami, czy bijący z nich spokój, majestat gór, czy piękne światło. Światło jest esencją fotografii ... może to jest ta przyciągająca mnie tajemnica ...
Pięknie!