piątek, 21 sierpnia 2009

Adriatyk




Odkryłam w sobie wielbiciela wody. „Jak może stwierdzić coś takiego kobieta od kilkunastu lat, z pełną świadomością wyboru, mieszkająca nad morzem?”- zakpić sobie ze mnie można. No tak, ale odkryć „nad” nie znaczy „na”. A ja zakochałam się w tym „na”, właśnie. Dziwi mnie to bardzo, ponieważ w astrologicznych notkach o swoim znaku zodiaku wyczytałam, że moim żywiołem jest ogień, nie woda, o czym przekonałam się boleśnie w czasie pewnego rejsu na Bornholm.

Strach przeszedł mi w tym roku. Wsiadłam na łupinkę nieśmiało bujającą się na wodach Adriatyku. Nie żałuję. Przeżyłam cały dzień na statku, z zachwytem chłonąc odkrywane przede mną cuda morskiej przygody. Zmieniło mnie to bardzo. Jestem odważniejsza w podejmowaniu życiowych decyzji (niekoniecznie związanych z rejsem dookoła świata).

Paraliżowani strachem często rezygnujemy z własnego szczęścia. Dobrze jest czasem zaryzykować.

2 komentarze:

llooka pisze...

Przekraczać własne granice - tego bym chciała. Niestety wody się boję, a o bujaniu na statku to już nie wspomnę brrr... Ale przy brzegu popływałabym sobie troszkę, w szczególności w tak cudnej wodzie jaką pokazujesz wyżej. Piękne zdjęcia!

olla pisze...

Izo:)))
Dziękuję, że wróciłaś.
Sziękuję, ze jesteś:)